
Założyłam bloga, opublikowałam pierwszy post na dzień dobry, z lekkim napięciem, trochę po omacku poruszając się po tej platformie i edytując kilkukrotnie, bo coś nie zadziałało. Ale jest, co mnie cieszy i ekscytuje. Wysłałam sobie link, czytam, przeglądam i wchodzę na Facebooka, a tam pierwszy wyświetlony post brzmi tak: „po porstu zrób, poprawisz potem” (celowo z błędem) – i do tego czyjś komentarz, że czasem najtrudniej zacząć i zrobić ten pierwszy krok, ale jak już się zacznie to potem nie taki diabeł straszny, jakim go malują.
Kilka wpisów niżej wyświetla mi się post pani Violi Piekut: „Może się nie uda. Ale może sprawdzenie, czy się uda, będzie najlepszą przygodą w Twoim życiu.”
Kolejny był cytat (nie znam autora) „Czasem najmniejszy krok w dobrym kierunku okazuje się największym w Twoim życiu.”
I tak oto, im dalej w las, tym więcej drzew, więc kolejne posty w podobnym tonie. To, że nasze ruchy nie są anonimowe i każdy krok się zapisuje to osobna bajka więc nie będę się nad tym pochylać. Skupię się jednak na tym, co mi pokazują te powyższe przykłady.
Ja lubię takie zależności, nie tylko w tym kontekście, o którym dziś, ale w ogóle. I jak tak czytam sobie te kolejne wpisy to mam w głowie „tak! To potwierdza, że dobrze robisz! Świat Cię chwali! Widzisz? Nie było czego się bać.” Jest to jakaś forma pozbycia się tego lęku przed nowym i nieznanym, potwierdzenia sobie, że jednak miałam rację i tu, proszę, jak na tacy, potwierdzenie. Oczywiście, upraszczam i zdaje sobie sprawę, że to algorytmy, ale jednak, co sobie ego połechtam to moje. 😉
Te kolejne klocki domina fejsbukowego mnie przenoszą jeszcze na inna płaszczyznę. Napisałam już, że lubię takie zależności, a więc o co mi chodziło? Patrzę z szerszej perspektywy tak w ogóle na życie i myślę sobie, że to jest trochę o tym, jaką energię w świat wysyłamy i jaka do nas wraca. Tak, przysłowiowa karma.
Ja mam tak, że bardzo wierzę w ludzi, widzę ich potencjał, możliwości, umiejętności i zdolności. Często o tym rozmawiam i otwarcie doceniam, podziwiam i pokazuję im, że robią coś super, albo mogliby robić, gdyby zaczęli. Widzę też jednak ograniczenia, które Ci sami ludzie sobie nakładają, jak bardzo nie wierzą w siebie, boją się coś zrobić, odezwać, czy pokazać, że umieją. I to mnie trochę dołuje, bo ja bym chciała, żeby oni widzieli swoją wartość, żeby cieszyli się tym swoim życiem i korzystali pełną piersią, a nie zawsze mam na to wpływ i mogę jakoś wspomóc, ale co ważniejsze – oni nie zawsze chcą zmian.
W moim życiu mam tak, że wokół mnie są ludzie dmuchający mi w skrzydła, tacy, dzięki którym ja mogę się rozwijać, bo dają mi narzędzia, możliwości i przestrzeń ku temu. I ja korzystam, czerpię garściami, wyciągam wnioski i ryzykuję tam, gdzie mam jakieś obawy. Alee, to ja – teraz. Bo kilka lat temu byłam w tej grupie, o której napisałam powyżej. W mojej głowie masa ograniczeń, lęków, stresu, braku odwagi i brak wizji na jakieś zmiany, bo ‚kto to widział”. Krok po kroku wypracowałam jednak dzisiejszą wersję siebie, która jest odważna, pewna siebie, asertywna, pełna pomysłów i otwarta na świat. Dzisiaj o zmianach mówię, że je lubię i tym trochę szokuję rozmówców, ale czy bez zmian da się żyć? Śmiem wątpić, więc polubienie się z tym stanem niepewności, nowości, aktywnego poszukiwania rozwiązań uważam za komfort, który sama sobie mogę dać.
Wiem więc, że da się zmienić siebie, swoje przekonania, da się wyjść z bycia szarą myszką i grzeczną dziewczynką, która tylko potakuje i nie ma swojego zdania. Da się polubić siebie w całej okazałości i da się odważać robić rzeczy, o które byśmy się nie posądzali, a które nam się marzą. 😉
Stąd ten mój dołek, gdy inni nie widzą w sobie tego potencjału. Wiem jednak, że świata nie zbawię, więc daje tyle, ile mogę i tyle, ile ktoś chce przyjąć. I ogromnie się raduję, gdy widzę, że to ziarnko jednak się przyjmuje i powolutku zaczyna kiełkować.
A skoro mogę dzielić się moimi przemyśleniami i wiedząc, że są to dobre ziarenka, których sama kiedyś szukałam, nawet o tym nie wiedząc, to być może to jest ta moja przygoda, którą warto sprawdzić, więc po prostu robię.
Więcej wiary, Moi nieznani Czytelnicy ;). Potencjał tkwi w Was samych.
Podziel się przemyśleniami :)