Godzina 14:03, siedzę u teściów na fotelu, w piżamie, obok stoi kolejna kawa, przeglądam Instagrama i te wszystkie końcoworoczne podsumowania ostatnich miesięcy u znajomych. Zdjęcia imprez, wyjazdów, ciąż, dzieci, domów, fajerwerków, uśmiechy i radość. Jaki by nie był ten miniony rok to ostatniego dnia szukamy tych szczęśliwych momentów i to je zapisujemy, wrzucamy jeszcze raz światu, chwalimy się i chcemy je zapamiętać.

Nie jest to cała prawda o tym, co przeżyliśmy w ciągu roku, ale łatwiej myśleć, co było dobre. To nas pociesza, motywuje, daje nadzieję. I obyśmy chcieli zawsze patrzeć z nadzieją na przyszłość, wierząc, że dobrych chwil będzie jak najwięcej, że będziemy się uśmiechać i świętować. Ale czy dobre życie to tylko chwile radości?

Przy okazji tych podsumowań warto spojrzeć na miniony rok również od strony trudności, jakie przeżyliśmy. To one uczą nas najwięcej. To w tych kryzysowych i wymagających sytuacjach uczymy się siebie na nowo, to w nich odkrywamy, jak dużo siły, cierpliwości, determinacji mamy w sobie i ilu pomocnych ludzi wokół siebie. Jaki był więc ten rok w pełnym świetle?

Ktoś się narodził, kogoś pożegnaliśmy. Obie te sytuacje wymagały na nowo organizacji życia, w innym układzie, przeżycia żałoby po życiu, które już jakoś wyglądało, w którym mieliśmy czas tylko dla siebie i znajomych, mogliśmy spędzić dzień w piżamie i nie robić nic, mogliśmy zadzwonić do osoby lub się spotkać, a dziś jej nie ma, ale też żałoby, bo ktoś nowy miał dołączyć i planowaliśmy, jakie będzie to nowe życie, a dziś jednak go nie ma. Może pożegnanie dotyczyło relacji, bo drogi twoje i jakiejś osoby się rozjechały – wspólnych znajomych, przyjaciółki, męża.

Zmieniliśmy pracę lub awansowaliśmy i okazało się, że nowe obowiązki nie spełniają naszych oczekiwań, trudniej nam w tym układzie, a wszyscy gratulują, bo przecież to sukces. A może właśnie odnajdujemy się w nowej roli, jak ryba w wodzie i nowe zadania są satysfakcjonujące bardziej niż oczekiwaliśmy, ale patrząc z boku tempo było tak szybkie, że to, co dotychczas lubiłaś robić minęło i nawet nie wiesz kiedy, zmieniłaś się i ten pęd tak cię porwał, że sama jesteś zaskoczona. I chociaż ta zmiana cieszy to jednocześnie była wymagająca.

Może przeprowadziłaś się, zaczęłaś budowę domu, starania o kredyt, szukanie fachowców, samodzielne remonty i twój czas wolny przepadł w odmętach gruzu i niekończącej się listy zadań do wykonania i rachunków do opłacenia. Może problemy przerastają sukcesy, koszty dawno minęły się z budżetem, a stres nie opuszcza. Ale w podsumowaniu na Instagramie tego nie widać, tu wrzucisz palący się kominek, przystrojony dom w światełka albo zdjęcie kubka z kawą na kanapie, bo to jest o chwili wytchnienia, o sukcesie, o tym, co masz, a nie czego nie masz. Ta potrzeba iluzji dobrego życia coś daje. Każdej z nas coś innego.

W tym nowym roku, który właśnie rozpoczęliśmy, miejmy szczęśliwe momenty w przeżyciach i wspomnieniach, lecz cieszmy się też z napotykanych trudności. Niech towarzyszy nam myśl autorstwa Asi Chmury brzmiąca „To nawet lepiej”. I, jak mówi autorka, może dziś jeszcze nie wiesz dlaczego to, czego doświadczasz, miałoby być lepsze niż to, co zakładałaś. Może w ogóle się nie zapowiada na zmianę, ale niech „to nawet lepiej” ci towarzyszy, a sens i zrozumienie przyjdzie z czasem.

Życzę nam byśmy umieli cieszyć się i z tego, co dobre, i z tego, co wymagające i trudne. Abyśmy przyjmowali życie w jego pełni barw – i w tych jasnych, ciepłych, kwitnących i w tych szarych, zimnych i ponurych, bo dopiero one wszystkie tworzą całość i poza słońcem znajdziemy też cień, którego tak potrzebujemy w niektórych momentach. Życzę nam też, byśmy miały wiarę w siebie, w swoje umiejętności i możliwości i na pierwszym miejscu stawiały siebie. Dobrego roku, niech się nam wiedzie. ☺️

Posted in

Podziel się przemyśleniami :)