Jak się masz z talentami? Wiesz, że je masz? Wiesz, jakie? Czy kiedykolwiek się nad nimi zastanawiałeś? Czy myśląc „talent” do głowy przychodzą Ci tylko artyści albo sportowcy?

Będąc raczej cichą, wychowaną na skromną i zawsze grzeczną dziewczynkę – ja myślałam w kategorii talent = kariera np. medialna. Czyli, jeżeli ktoś miał do czegoś talent to o nim się słyszało, bo był znanym aktorem, piosenkarką, malarzem, sportowcem i tak dalej. I tu mówimy o tym „znanym, znanym”, nie że jakieś chórki czy drugoplanowe role. A więc, jak już znamy definicję talentu, jaką miałam zakodowaną w mojej głowie to oczywistym jest, że ja to żadnego talentu nie miałam, prawda? Wiadomo.

Wiadomo, że to nieprawda. Ale jak do tego doszło, że to dzisiaj wiem? Łatwo to nie przyszło, bo jednak bycie grzeczną dziewczynką, skromną, która się nie przechwala, nie jest egoistyczna i raczej wtapia się w tłum było mi wdrukowane w system operacyjny i jakby nie było, czułam się w tym bezpiecznie. Czułam, że tak być powinno i że za dużo przestrzeni sobą to lepiej nie zabierać, bo inni też mogą chcieć skorzystać.

Lecąc z listy, kilka przykładów zajęć, w których aktywnie brałam udział jako dziewczyna w wieku szkolnym/studenckim i (dziś uważam) sukcesów:

  • wygrywanie dyktand na poziomie szkoły i zewnętrznych konkursów matematycznych;
  • śpiewanie w chórku szkolnym i kościelnym;
  • szydełkowanie i ręczne robótki z bibuły, w ramach zostawania na świetlicy po lekcjach tylko z własnej chęci;
  • cotygodniowe kółko z języka polskiego i czytanie na każde zajęcia dodatkowych książek, poza obowiązkowymi lekturami;
  • harcerstwo i powiatowy konkurs recytatorski;
  • czołówka najlepszych uczniów rok po roku;
  • korepetycje z matematyki i przygotowywanie znajomych do matury;
  • prowadzenie spotkań i zajęć rekolekcyjnych dla bierzmowanych;
  • angażowanie się w szkolne występy artystyczne;
  • bycie bramkarzem piłki ręcznej w drużynie szkolnej osiągającej sukcesy w zawodach gminnych/ powiatowych;
  • zdanie prawa jazdy w pierwszym podejściu;
  • dostanie się na wybrane studia;
  • propozycja zgłoszenia do nagrody rektora za pracę magisterską;
  • szybkie awanse w pracy na wyższe stanowiska;

a to wszystko w przeświadczeniu „każdy tak ma, mi to się udało, to jest normalne, nie ma w tym nic wyjątkowego, a w ogóle to za chwile pewnie ktoś się domyśli, że to jakaś ściema i że wcale nie jestem dobra”. Czytałeś tę powyższą listę, prawda? A to tylko część aktywności, która przychodzi mi go głowy pisząc ten tekst. Jak na nią teraz patrzę to myślę sobie „wow, ile różnorodnych zajęć przewinęło się przez moje nastoletnie życie”. I to zajęć, w których naprawdę się sprawdzałam, osiągałam sukcesy i lubiłam je. Oprócz powyższych robiłam inne, które mniej lub bardziej mnie angażowały, podobały mi się albo z jakiegoś powodu zniechęcały, więc rezygnowałam.

Dobrze jest zrobić sobie takie podsumowanie, bo dopiero teraz uświadamiam sobie, że wśród tych zajęć ja już wtedy rozwijałam te umiejętności, które dziś na co dzień wykorzystuję, i prywatnie, i w pracy. Przez poczucie wstydu, przez lęki, które mnie wciągnęły w swoje sidła, trochę się w tym zatraciłam i przestałam na jakiś czas próbować nowych rzeczy, nauczyłam się wciskać hamulec bardzo skutecznie i kalkulować każdy krok – często ostatecznie nie podejmując tego ryzyka sprawdzenia, jak to będzie, czy mi się to spodoba, czego nauczy, nie wychodząc poza jakąś sztywną ramę, którą sama sobie zbiłam, za ciasno.

Jakie talenty zatem odkryłam po drodze, jak już ta rameczka zaczęła mnie uwierać i postanowiłam to zmienić? Otóż jestem odważna i lubię brać odpowiedzialność. Bardzo łatwo przychodzi mi przejmowanie inicjatywy, zabieranie głosu, obieranie roli lidera w grupie. Umiem zarządzać i organizować – czas, zadania, etapy, zespół, decyzje. Jeśli nie jestem pewna co do decyzji, ale widzę szansę to ryzykuję i z niecierpliwością czekam, co się wydarzy, jak ona się potoczy dalej. Gdy się tym akurat podzieliłam w czasie mentoringu z liderką jednego z moich zespołów, zaczęła się śmiać, zrobiła „duże” oczy i zapytała „serio? nie boisz się?”. No, czasem mam obawy, wiadomo, ale działam pomimo tego lęku. Bo co najgorszego może się stać? Ktoś mi zwróci uwagę, że nie powinnam następnym razem podejmować takich kroków, przedstawi mi konsekwencje i swój pomysł na rozwiązanie. Okej, to dzięki temu ja lepiej poznam zasady działania w tego typu przypadkach, więc to nawet lepiej!

Inne moje talenty? Umiem słuchać i rozmawiać z ludźmi, jestem empatyczna i wzbudzam zaufanie. Umiem pisać – gdy siadam do komputera, albo biorę długopis do ręki to słowa same się wydobywają i łączą w gotowe treści. Jeśli mam wytyczne to je uwzględnię, ale jeśli nie mam to let’s go with the flow – to się dzieje samo. Umiem też mówić – lubię wystąpienia publiczne i płynnie prowadzę szkolenia czy prezentacje.

Przy wystąpieniach i prezentacjach miałam tak, że one mnie nie stresowały przed, dopóki nie zostało mi jakoś mało czasu do tego wystąpienia – czasem to dwie godziny, czasem 10 minut – zależało od tematu. Szłam i zaczynałam ze ściśniętym żołądkiem, roztrzęsionym sercem, czując, że moje ciało oblewa zimny pot, a gardło jest zaciśnięte. W momencie, gdy wypowiedziałam pierwsze słowa, nagle wszystko puszczało, stres ulatywał, a ja mogłam gadać bez końca, bo akurat i pisanie i mówienie, jak już uruchomię to trudno mi zakończyć.

Umiem też myśleć logicznie, analizować i wyciągać wnioski, które następnie przekładam na praktyczne działania. Jestem kreatywna, zadaniowa i ambitna, więc jak już się za coś biorę to nie umiem robić tego po łebkach, daję z siebie dużo, jeśli tylko widzę sens działania. A ten też umiem nadać, bo patrzę szeroko, z różnych perspektyw, tak by uwzględnić potrzeby, korzyści i ryzyka wszystkich zaangażowanych.

Myślę, że wśród moich talentów mogę też wskazać otwartość – na nowe, na ludzi, na sytuacje, na inny przekaz i rozumienie świata. Lubię zmiany, a szczególnie te, które pozwalają mi odkrywać i robić nowe rzeczy, poznawać inne osoby i zdobywać nową wiedzę. Jestem ciekawa świata i coraz więcej tematów mnie fascynuje. Mam poczucie, że im jestem starsza wiekiem tym jestem młodsza duchem. I super! Tę cechę bardzo chcę w sobie pielęgnować, bo czuję, że dzięki niej mogę być sobą zawsze i cieszyć się tym moim życiem w pełni.

Taką to dziś sobie laurkę tu zrobiłam. Myślę jednak, że czasem jest nam to potrzebne. Żeby docenić siebie, zobaczyć nasze talenty, nasze możliwości i predyspozycje. Żeby móc powiedzieć sobie „kurcze, dziewczyno, jaka Ty jesteś zdolna, zobacz, ile rzeczy robisz”. i ja wiem, że powiedzieć to sobie nie zawsze jest łatwo – to też wymaga praktyki.

Zdarza Ci się stanąć przed lustrem i samego siebie pochwalić? Po zrobieniu czegoś podziękować, pogratulować i się uśmiechnąć do siebie? Spróbuj, zacznij doceniać małe rzeczy, a gwarantuję, że samemu ze sobą będzie Ci tylko lepiej. Nawet, jeśli na początku wydaje się to żenujące to polecam, zacznij. 🙂

I tak dobijając już do brzegu, chciałabym, żeby wybrzmiało na koniec takie zdanie: Każdy z nas ma talent, nawet nie jeden, musimy tylko go zauważyć i odważyć się z niego korzystać.

Posted in

Podziel się przemyśleniami :)