Dziś post skierowany bardziej do kobiet, choć może i panowie coś z niego dla siebie wydobędą. Dostałam kiedyś w ramach mojego mentoringu do przeczytania książkę, którą zapowiedziano mi tak: „jest trochę dziwna, oparta na baśniach, zobacz, czy w ogóle będziesz w stanie ją czytać, ja przebrnęłam wybiórczo.” Była to książka „Biegnąca z wilkami” Clarissy Pinkoli Estes.

Nie odstraszył mnie ten opis, raczej zaciekawił. Ja też mam takie podejście, że chcę sprawdzić, co ma mi to dać, dlaczego to trafiło w moje ręce, skąd u kogoś pomysł na to, że to może mieć dla mnie potencjał. Więc nawet, jeśli na początku nie do końca widzę sens to ufam, że on jest. W tym przypadku książka mnie bardzo zaciekawiła i wciągnęła, chociaż rzeczywiście można o niej powiedzieć, że jest trochę dziwna.

Autorka, będąca psychoterapeutką i badająca kobiecą psychikę na podstawie baśni i ludowych przekazów, uknuła sformułowanie Archetyp Dzikiej Kobiety. Odnosząc się do znanych nam w większości baśni i tego, jak kobiety były postrzegane kiedyś, jakimi cechami się charakteryzowały, co one znaczyły, jak były rozumiane w kulturze i przedstawiane w opowieściach, jakie przemiany przechodziły i wybory podejmowały – w różne strony, nie zawsze korzystne, pokazuje na przestrzeni tej książki kruchość i siłę kobiet, wrażliwość i determinację, lęk i odwagę. Przedstawia ścieżkę, dzięki której każda z nas może wydobyć z siebie Dziką Kobietę, bo w każdej z nas ona jest. Czasem uśpiona od bardzo dawna, ale jest.

I o ile na początku czytania to sformułowanie było dla mnie, co najmniej, śmieszne, o tyle kończąc ją stwierdziłam, że jednak zgadzam się z tym, o czym pisze Estes. Doszłam do wniosku, że chcę wydobyć z siebie tę „dzikość” i przestać być posłuszną, powściągliwą i dopasowującą się. Chcę być sobą, pokazać, kim jestem, odkryć siebie dla świata, mieć swoje zdanie i o nim mówić, a nie zastanawiać się, czy mi wypada się wychylać. Wziąć swoje życie we własne ręce i brać odpowiedzialność za to, co robię i mówię, bo w końcu ja też mogę robić i mówić tak, jak czuję, a nie jak wypada i jakby ktoś tego oczekiwał.

Bo każdy chce inaczej i każdy ma inną wizję na to, jacy powinniśmy być. I nie będzie tak, że zadowolimy wszystkim swoimi wyborami czy opinią. A nawet, jeśli część osób usatysfakcjonuje Twoje zachowanie to czy wewnętrznie naprawdę będziesz zadowolony z siebie czy jednak pojawi się zgrzyt? Z mojego doświadczenia, ale też wielu opinii i wypowiedzi znanych i mądrych osób, psychologów czy książek tematycznych wynika, że niestety nie będziesz. Jeśli za wszelką cenę próbujesz zadowolić innych to nigdy do końca nie będziesz zadowolony z siebie. Właśnie przypomniały mi się słowa, kiedyś zasłyszane w rolce na Instagramie, bodajże u Marianny Gierszewskiej, która mówiła tak (parafrazując): nie próbuję już zadowalać innych, ani robić jakichś rzeczy za wszelką cenę, bo wszelka cena to dla mnie za dużo. Bardzo się z tymi słowami zgadzam.

Zostawię Wam na koniec też kilka cytatów z książki, o której traktuje dzisiejszy wpis, a które sobie zapisałam w trakcie jej czytania. Nie jest ich dużo, bo później straciłam chęć zapisywania, ze względu na ilość i długość dobrych fragmentów, choć szkoda, bo do tych zapisanych lubię wracać. Te słowa mają w sobie moc.

  • Paraj się sztuką, by wydobyć swą kobiecość.
  • Trzeba tylko potraktować siebie, swoje pomysły, sztukę o wiele poważniej niż dotychczas.
  • Ćwiczyć się w słuchaniu intuicji, wewnętrznego głosu, zadawać pytania: być ciekawą i dociekliwą,  ogarniać to, co się widzi i słyszy, a potem działać wedle tego, o czym wiadomo, że jest prawdziwe.
  • Nikt nigdy nie jest całkiem gotowy.
  • Kiedy jesteśmy po prostu sobą, inni często wyrzekają się nas, ale kiedy ulegamy innym, to my wyrzekamy się samych siebie. Wybór powinien być jasny.
  • Zwykle nie ma sensu czekać, aż poczujemy się na tyle silni, by zaufać, ponieważ taki dzień może nigdy nie nastąpić.

Tym budującym akcentem mówię dobrego wieczoru i życzę odnalezienia swojej wewnętrznej dzikiej kobiety.

Posted in

Podziel się przemyśleniami :)